Mial byc fajny trening.Pogoda ladna,zimno jak diabli chyba -6.Swiecilo slonce jak wyjezdzalem.Spokojnie jechalem do Kroscienka.Po nawrocie zaczelem sie cos zle czuc,bol brzucha,momentami myslalem ze zasne na rowerze.Jakos sie dowloklem
Wreszczie sucho i w miare cieplo.Miejscami tylko musialem omijac splywajaca wode z gorek.Tempo raczej mocne,spoiwrotem jechalem z wiatrem.Az do Jazowska bylo jasno!
Udal sie w koncu trening,co prawda na goral zlomie ale przynajmniej nie walilo sniegiem nawet momentami jakies slonce sie pojawilo i od razu przyjemniej.Wiatr boczny dposyc przeszkadzajacy.Od Jazowska droga w miare sucha.Podjazd do Zalesia szedl dosyc opornie,powyzej Zbludzy snieg na drodze i zawrocilem.SPowrotem rowne tempo
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.