w koncu oczekiwane wczasy,co prawa bez roweru ale udalo sie pozyczyc szose na jeden dzien.Przechodzilem troche wypozyczalni i wzielem jakiegos treka alluminiowego na tiagrze.Rower srednio rpzygotowany do jazdy.w oponach chyba ze 4 atmosfery,dobrze ze wyprosilem wlasciciela o detke i pompke zapasowa.Lancuch jakas tragedia jak skrzypial.Do tego od razu pojechalem z wypozyczalni wiec w sandalach:) mialem zalozona trase w kierunku La Olivy.Lekko w gore caly czas i na pierwszym rozwidleniu od Corralejo skrecilem na El Cotillo.Droga pod wiatr jakas masakra.Wogole na wyspie wieje caly czas polnocno-zachodni wiatr ktory momentami zwiewa czapke z glowy.Jakos dotoczylem sie tam i powrot rownie ciezki.Postanowilem odbic na La Olive a stamtad przez Calderette do glownej drogi na Puerto Rosario.Najpierw krotki podjazd z wiatrem i dlugi zjazd w kierunku morza.Stamtad mialem jeszcze 20km plaskiego odcinka pod mega wiatr.Do tego zaczynalo sie sciemniac,tam jak zajdzie slonce to momentalnie robi sie ciemno(uroki tej szerokosci geog).Dotarlem jakos do poczatku wydm a stamtad jakies 10km i dotarlem do hotelu
umowilem sie z Andrzejem na trening.pogoda nieciekawa dosc mocno grozilo deszczem.Jedziemy wiec w strone Zabrzeza,miejscami cos siapilo.Skrecilismy na Kamienice i tak az do Szczawa tam nawrotka i juz w dol do Sacza.
mialem robic rozjazd ale wyszlo znow troche gor.Na Wysokie spokojnie w rownym tempie.Pogoda super ale od poludnia widac idace chmury.Zjechalem do LImanowej i kierunek Ostra.Chmury zrobily sie granatowe.Nie wiedzialem gdzie dalej jechac.Jade podjazd,na szczyie od razu w dol i do Młynczysk,gnalem ile sil ale zaczyna padac.Udalo sie po chwili uciec i jade po suchym az do Golkowic i dalej obwodnica.Dopiero przed stadlami zaczyna padac i tak juz do Sacza
pierwszy poważny start w sezonie.Plan byl taki by nie dac sie zgubic na pierwszej gorce.Jade do Łosia i na starcie widac juz ze bedzie ciezko.Cala czołowka kolarzy amatorów.Ustawiam sie kompletnie z tylu.PO starcie probuje sie przepychac do przodu,udaje mi sie byc w polowie przed Tania Gora.Na podjedzie troche zostaje w tyle,podjazd jest dlugi.Trzymam sie jakiejs 10 osobowej grupki i z nia zjezdzam do Brunar.Tam sie formujemy i jedziemy do Sietnicy.Na podjezdzie dosciamy inna grupke i zjezdzmy do Uscia,predkosci kolo 80km/h.POzniej lekko w gore do Hanczowej i podjazd na Skwirtne.Jade z poczatku z przodu pozniej lekko zostaje.Zjazd niebiezpieczny.Udaje sie utrzymac i tak az przed Uscie gdzie niespodziewanie doganiamy peleton.Uff udalo sie,musieli oni lekko zwolnic.Jedziemy wspolnie do Uscia i zostaly 2 podjazdy>pierwsza KUnkowa.Idzie znow ogien,stwierdzam ze jade swoje,zreszta i tak bym nic wiecej nie wykrzesal.Trzymalem sie Piotrka Szafranca.Na zjazdach mi uciekl(wiadome)pozniej 2km plaskiego,tam zostaje z tylu i do mety juz sztywno.Jade spokojnie.Koncze na 57 miejscu open,nie ma tragedii
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.