wyjazd przed 5 rano.Jeszcze bylo ciemno ale juz do ronda w Stadlach jechalo sie dobrze.W pierwsza strone pod wiatr.Za Rytrem zaczelo kropic,zaczelem myslec o powrocie jednak cislem az do Wirchomli i tam zawrocilem.Spowrotem z lekkim wiatrem /1451861
trening przed 5 rano szybko si ejasno zrobilo i komfortowa temperatura.Leciałem plasko do tegoborzy i dalej na Wronowice.POdjazd spokojnie.Pozniej pod wiatr meczylem sie bardzo.DOpiero w Młynnym troche puscilo i do Sacza sie juz dobrze jechalo.Zdecydowałem sie na PIsarzowa i Kleczany.Mniej gorzysto niz jechac na WYsokie /1451861
przeziebienie mnei dopadlo na dobre.Trening byl bardzo spokojny,zreszta i tak jak chcialem przycisnac to nie puszczalo mnie.Najpierw pojechalem plasko do Swiniarska i skrecilem na Trzetrzwine,poczatek jest ciezki.W upale nie szlo krecic.Pozniej jakies wyplaszczenia i ostatni podjazd przez Las.Wyjechalem przed WYsokim.Wytargalem na szczyt i zjazdy do Limanowej.Skret na Stara Wies i mozolne dokrecanie do Ostrej.podjazd w tempie spacerowym.Dziadki by mnie wyprzedzily.Na szczycie stanelem ledwo zywy.Zjazd do Kamienicy i po plaskim jakos dotoczylem do Sacza /1451861
umówilem sie z chlopakami na wspolną jazde.Nie był to najlepszy pomysł.PO wczorajszej pieszej wycieczce na Zbójnicka Chate mocno odczuwałem nogi.PIerwsze 30km jechało mi sie dobrze.Nawert w RYtrze KOM za mostem.Pozniej od granicy na Vabec juz meczarnie.Tak wolno chyba nigdy tam nie ejchalem.Koledzy czekali na szczycie.Na zjezdzie znow zostaje.Mijam granice i koledzy czekali w PIwnicznej dlaje juz jazda na kole i jakos dotrwalem do konca /1451861
na treningowce.Najpierw na BOgusze zjazd do Florynki.Remont mostu trwa nadal.POzniej lekko pod gore do Berest,nawrociłem sie i w strone Kotowa.Podjazd na spokojniemkóncówke mocniej docisnelem i zlapalem KOMA.Dalej juz z gory i przez Łabowa do Sacza /1451861
wyjechalem szybko po poludniu,cieplo i przyjemnie.Droga na Krynice,jechalo sie w miare.POdjazd na Krzyzowke spokojnie i dalej na Mochnaczke az do Tylicza.Skrecilem w prawo na ROme,podjazd mocno dziurawy i zjazd do Krynicy.Z Krynicy pod wiatr na Krzyzowke i do Sacza w mocnym tempie /1451861
wyjazd przed 5 rano.Bylo jeszcze ponuro ale w miare oddalania sie od Sacza juz pryzwoicie.Droga bez historii.Ruch mały.Nawrociłem przed Krzyzowka i do Sacza juz szybsza jazda /1451861
wieczorna przejazdza po gorkach pod Saczem.Najpierw na Łęke i zjazd.Podjechalem na Siedlce i zjazd do korzennej.POzniej juz tylko pod gore i do Sacza w doł.Ciemnawo sie robilo jak konczylem /1451861
Najwazniejszy start w sezonie i klapa.. spodziewalem sie ze nie bedzie łatwo wiedząc ze bedzie upał i pewnie znow napotka mnie problem z żołądkiem.Na starcie juz 25 stopni i mocne slonce.Staje w tlumie na starcie,troche jestem z tyłu ale przeciez podjazd sie szybko zaczyna i pozniej mozna sie jeszcze przebic.Startujemy,tempo idzie dosyc mocne.Jade w bezpiecznej pozycji.Jest nerwow,co chwila zwezenia przez auta stojace na poboczu.W koncu mijamy Vysne Hagi i tam podjazd mocniej daje w kosc.Tworzy sie grupka,jade na tyle by miec w zasiegu wzroku peleton.Osiagamy Szczyrbskie Pleso i dalej w doł.Po kliku km doganaim peleton i lecimy ostro.Caly czas ponad 60km/h.Nerwowo jest dalej,pozniej troche plaskiego i przejazd przez Liptovski Mikulasz.tam idzie ostry zaciag gdyz zblizamy sie do pierwszego powaznego podjazdu na Huty.NIe daje rady w tym tempie.Jest ponad 30 stopni.POdjazd na Huty szedl mi fatalanie,skakala mi rpzerzutka tylna,do tego staralem sie maksymalnie oszczedzac siły.Na szczycie nei ma bufetu okazuje sie ze ma byc 10km dalej.Lece wiec mocno z 3 kolarzami.Tworzy sie coraz wieksza grupa.DOpiero za Zuberecem jest bufet.Na nieszczescie gubie zakrete do bidonu i musialem po nia wracac..Odjezdza mni fajna grupa.Napelniam bidony i wloke sie sam przez hopki do granicy.Przekraczam z ulga w Chochołowie i teraz juz tylko moze być cieżej.Podjazd na Czerwienne i dalej na Ząb.Oj wymęczyło mnie.Biore żela i koniec.Na zjezdzie wymioty jak kot.Odwodniłem sie zupelnie,w bidonach mało a do bufetu jakies 20km.Z Poronina na Głodówkę wlokłęm sie niemiłosiernie 10km/h masakra jakas.Zjechałem do Łysej Polany i jeszcze podjazd na Zdziar.DOpiero tam był bufet,zjazdłem coś,napiłem i odzyskałem troche sił.Jechalismy w 4 z jakimiś gosciami.Mocne cisniecie i podjazd z KOtlinki do Szczyrbskiego poszeld mi rewelacyjnie.Mogłbym jeszcze z 50km lekko strzelic... niestety mialem przynajmniej 1h straty na tych brzuchowych ekscesach i ostatecznie wynik fatalny 6:53h to chyba najgorszy moj czas na tej trasie /1451861
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.