caly dzien padalo.Po 18 sie rozpogodzilo i nawet asfalt troche przesechl.Wyruszylem na mala przejazdzke.DO GOlkowic i pozniez powrot przez ST.Sacz juz po ciemku
Mocny trening po gorkach wyszedl.Najpierw Rdziostów w mocnym tempie i dalej juz spokojniej przez PIsarzowa do LImanowej.WIalo w plecy.W Limanowej kieruje sie w strone Gruszewca.Skrecam na Jurków i mam plan jechac na Chyszówki.Wpadam jednak na genialny pomysl by moze odbic na Lubomierz.Jade jakas waska droga wokół domów po czym konczy sie ona szutrem.Musze zawracac i dalej podjazd na przelecz.Miejscami jest ponad 12%.Zjazd do SLopnic mocno dokrecam.SLonce zaczyna powoli zachodzic.Kurde nie zdaze za dnia objechac.W slopnicach jade prosto jakas droga kolo sklepu.Zjezdzam przed sama Limanowa.Wjezdzam do miasta i od razu skrecam na Siekierczyne.POdjazd ciezki i dosyc dlugi.Na szczycie nie jade na Łukowice tylko w strone Przyszowej.Tam juz z gory do Sacza.W Golkowicach juz prawie ciemno,ja bez swiatel ale jakos dojechalem bezpiecznie
trening po poludniu.SPokojnie bez szalenstw w kierunku Piwnicznej,wiatr w plecy.Podjazd na Vabec spokojnie,koncowka jak zwykle ciezka.Zjazdy i pod wiatr do Sacza
Jak co roku wystartowalem w tej towarzyskiej imprezie.Przynajmniej raz mozna sie poscigac dla zabawy bez jakiejs napinki i walki o miejsca.Ruszam ze Slawkiem rano z Sacza i po 7 meldujemy sie w NT.Szybki zapis i o 8 startujemy w okolo 50 osob.Na poczatku spokojne tempo az do granicy w Chocholowie.POzniej troche rwania na 1 podjezdzie ale kilkuosobowa grupa dalej sie trzymala.Podjazd na Huty spokojnie,na zjezdzie dokrecalem i ostatecznie dojezdzam w kilkuosobowej grupie na 1 bufet.Tutaj cos jemy i dalej juz w 20 osob jedziemy przez Liptovski Mikulasz az pod tatry.Tam zaczyna droga piac sie lekko w gore i grupa sie dzieli.Ja odpuszczam gonienie i w 3 podjezdzam na Szczyrbskie Pleso.Miejscami jade ponad 30km/h.Na szczycie bufet i znow w dol.tym razem jade tylko z jakims starszym kolarzem.Jednak nie wytrzymal i przed tatrzanska Lomnice zostaje sam.Teraz zaczyna sie ciezka jazda pod gore na Zdziar dotego wiatr w twarz.Dotoczylem sie na szczyt i znow bufet.Pogoda sie pogorszyla chmury i zimno.Wczesniej na slowacji bylo slonecznie.Teraz czekaja mni zjazdy az do Nt.Kilka hopek tylko przed Jurgowem i melduje sie z czasem 6:31 czyli standard i niezle jak na samotna jazde przez 70km
umowilem sie z Arkiem na trening,mialem w planie ta trase juz od jakiegos czasu.Najpierw jedziemy na LUkowice i dosyc ciezki podjazd.Nie mam jakos sily sie toczyc pod gore.Zjezdzamy do LImanowej,jedziemy glowna droge na Mszane.WIdac zblizajaca sie burze.Mam jednak nadzieje ze przejdzie ona bokiem gdy skrecimy w Zamiesciu na SLopnice.Udaje sie nam umknac i jedziemy do gory.Podjazd na Slopnicka dla mnie meczarnia.ZJezdzamy do Zalesia i w dol do Kamienicy.Jeszcze w Łacku odbijamy na Czarny Potok i przez Golkowice do Sacza
umowilem sie kolegamni na trening.Dojechalem do Stadel i stamtad pojechalismy na doline Popradu.Od Limanowej zbieraly sie mocne chmury wiec trzeba bylo w przeciwna strone.Najpierw po plaskim,spokojnie az do Andrzejowki gdzie koledzy mi troche odjechali na podjezdzie.Ciezko mi sie jechalo po obiedzie.Dalej znow plasko dopiero przed Krynica lekki podjazd i na krzyzowke znow do gory.jechalem rownym tempem ponad 20km/h.Na gorze czeka Arek i POo chwili dojechal Marcin.Z Krzyzowki pelny ogien do Sacza.Lekko chyba wialo w plecy,przyjechalem rowno z deszczem do domu.
pojechalem z zona na weekend w Bieszczadsy i po poludniu byla okazja gdzies wyskoczyc na rowerze.Obralem trase malej petli bieszczadzkiej.Z Olszanicy skierowalem sie do Uhercow i tam skrecilem na soline.Na wstepie juz hopy i podjazd na zaopre.CIagnal sie dosyc dlugo i tak dojechalem do POlańczyka.Co chwila gora dol.Dojechalem do Bukowca i dalej juz z dala od jeziora.Caly czas malutkimi wsiami i lasami.POdjazd za podjazdem a najgorszy za Polanami.DO tego chmury zaczynaly sie ciemniejsze zbierac.Zjechalem do Czarnej a z tamtad juz w miare rowna droga do Ustrzyk i do Olszanicy.
Ostatni etap road Trophy.Miala pogoda sie poprawic niestety bylo bezdeszczowo tylko na starcie.Wyjezdzamy z kwatery na start,asfalt juz dosyc przeschniety.Trasa niestety zmieniona radykalnie,zamiast wyjazdu na SLowacje,mamy jechac Stecowke i 5 razy petle przez Zameczek.Troche sie zawiodlem ale coz,pogoda niesttey nie podolala.Na starcie ustawiam sie z przodu gdyz chcialem utrzymac czolowke.Od razu ogien i na Stecowce caly czas widze glowna grupe.Na Kubalonke wpadam z kiluosoboa grupa i ostro gonimy na zjazdach.Asfalt mokry wiec tez uwazam.W WIsle skrecamy na rondzie na Szczyrk i dalej pod 40km/h gonitwa.Przed nami widac juz peleton.DOpadamy go przed samym skretem na Czarne.CHwile jedziemy razem i zaczyna sie podjazd na Zameczek.Jechalem spokojnie,w najstromszych moementach 13-14km/h.na gorze mam juz 8 osobowa grupe i w sumie wszystkie kolka przejezdzamy razem.Ostatni podjazd jade spokojnie,doganiam kilku gosci,jeszcze na ostatnich metrach uciekam kilku ktorzy siedzieli mi na plecach i wpadam na mete.Przez 5 min nie moglem dojsc do siebie,do tego rozlalo sie i musialem z 30min czekac az troche rpzestanie.Zjechalem przez Stecowke do Istebnej.Ostatecznie 27 open i 10 w kategorii.Jestem wiecej niz zadowolony.Przy tych warunkach pogodowych,udalo sie rpzejechac bez awarii i do tego walczac caly czas o rezultat.
Rano po obudzeniu wita nas bardzo mily widok,deszcz rowno zacina i nic nie zanosi sie na zmiane.Podejrzewamy ze organizator zmini trase.Ubieramy sie i jedziemy na start.Od razu wszystkie ciuchy przemakaja.Na starcie dowiadujemy sie ze jedziemy tylko 80km po trasie znanej z petli beskidzkij.Mianowicie Stecowka-Wisla-Salmopol-Buczkowice-Milowka-Laliki-Koczy Zamek.DO tego ponad 30 osob wycofuje sie ze startu w etapie.Po starcie od razu ogien,staram sie trzymac grupy na podjezdzie pod STecowke.Jednak slabne i zostaje lekko w tyle.Zjezdzamy do WIsly i rozpoczyna sie podjazd na Salmopol.Mam 4 kompanow do jazdy.Tempo spokojne,koncowke jade mocniej i jestem z przodu.WYprzedza mnie na zjezdzie kolarz i na 2 serpentynie lezy na asfalcie.Pytam tylko czy wszystko w porzadku.Potwierdza ze tak,zjezdzam bardzo asekuracyjnie.W Szczyrku lapie sie w wieksza grup i ostro cisniemy przez hopy.Buczkowice i inne wioaski.Tak az do samej Milwoki gdzie zaczyna sie podjazd na Ochodzita.Jest bardzo dlugi i nuzacy.Puszczam troche czolowke grupy i jade spokojnie swoje.Na mete wpadam i od razu nasz kapitan wsadza mnie do auta.Uff od razu cieplej.Osttatecznie dobre miejsce 10 w kategorii.
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.