znow okazja do powrotu z krakowa na rowerze.Tym razem obieram inna trase,jak sie opkazuje bardziej gorzysta i skomplikowana.Ruszam spod Bonarki dosyc pozno bo 16.15.Jade przez Wielicka i dalej w strone WIeliczki.Troche naookolo i wyjezdzam na droge na Dobczyce.Tam od razu zaczyna sie dosyc dlugi podjazd.Co chwila zreszta sa mniejsze lub wieksze gorki.Tak dojezdzam do Dobczyc ,skad droga robi sie coraz wezsza.W pewnym momencie mam zakaz wjazdu,prawdopodobnie zarwany most.Jade wiec objazdem przez jakas konkretna gore.Podjazd napewno ponad 12%.Zjezdzam w dol i stamtad juz blisko do Zegartowic gdzie chcialem zobaczyc skad pochodzi R.Majka:)wioska jak kazda inne,co chwila na asfalcie poisnae rozne przyjazne Rafałowi hasla.ZNow mam podjazd po kiepskim asfalcie i laduje w Jodlowniku.tam juz znane tereny,znow lekko w gore na Kostrze i w dol do TYmbarku.Troche plaskiego i jestem w LImanowej.Nie chcialo mi sie tagrac do konca Wysokiego wiec wyjechalem na Siekierczyne i do Przyszowej.Stamtad w dol do Sacza.Zdazylem przed zmrokiem
super trening wyszedl.Wyrwalem sie wczesniej z pracy co by zdazyc cala trase.Wyjechalem o 15.40 i szybko w strone GOlkowic.Jechalo sie srednio pod wiatr.Odbilem na Czarny Potok i lekko do gory na koncu podjazd.Zjazd szybki i jestem w Łacku.Tam tragedia,robia asfalt na drodze do Czernca i jedzie sie frezem.Srednio ciekawie.Pozniej juz do Kroscienka nuda i podjazd na Snozke pod wiatr.Objazd jez.Czorsztyńskiego szedl sprawnie ale znow pod wiatr.DOpiero po skrecie na Knurowska troche sie uspokoilo.Mialem ambitny plan isc mocno podjazd jednak nie mialem cos sily.Pojechalem w granicach 20km/h.Na szycie chlodno a zjazd do Ochotnicy naprawde zimno.Im nizej tym lepiej.Jechalo sie szybko,cos lekko w plecy wialo.DO Sacza mocne tempo
byla okazja do powrotu rowerem z krakowa to postanowilem jechac przez Gdów.Dawno rowerem tam nie jechalem.W krakowie piekna pogoda,slonce cieplo.Jade przez cale miasto uf ciezko sie rpzebic i wylatuje na wieliczke.tam skrecam na Gdów i juz jedzie sie lepiej.Co chwila gora,dol hopy.Dojezdzam do Tarnawy i podjazd na Stare Rybie.Oj ciezko sie ejchalo.Pozniej znow gora dół az do Rupniowa i zjazd do Piekiełka.Teraz jade na Limanowa jednak wiedzialem ze tam robia most.Kombinacje zeby sie przebic kładka i jakims szutrem.Udalo sie i jestem w LImanwoej.Widac bylo ze ida jakies chmury.Jade na Siekierczyne spokojnie i dalej juz przez Kanine.Zaczyna kropic a zaraz mocniej apdac.Blyskawicznie sie robia mokro na drodze,ale swieci do tego slonce i nie jest zle.DOpiero na WYsokim zaczyna sie mocna ulewa,zjazdy to koszmar.WYmarzlem straszliwie.W Saczu dopiero zaczynalo lac ale do domu dojechalem mega zziebniety
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.