jakos sie nawet zregenerowalem po Galicji.pogoda juz lepsza,chociaz chmurzyska potworne to nie padalo.Jade do Pasierbca i mam niestety ponad 1.30 h czekania na start.Rozgrzewam sie w gore i w dol.Niestety ponad dwukrotnie wieksza liczba uczestnikow niz rok temu i duzo mocnych w mojej kategorii.Startuje mocno od poczatku jednak na podjezdzie mnie przytyka.W stromych fragmentach jade bardzo wolno.DOpiero po ostatnim puszcza troche,Arek dzieki:)czas 16min,tak jak rok temu.Niestety 8 miejsce w kat.
spokojny rozjazd przed Galicja.Najpierw do Starego Sacza i tam na Moszzenice ze skretem na Lipie.Troche tam za dlugo pod gore.Momentami nawet stromo,zjazd do Barcic mega stromy.Stamtad juz plasko do Rytra i spowrotem przez STary Sacz i GOlkowice
umowiłem się z Arkiem i Mariuszem na trening.W planie bylo przejechanie podjazdu na Makowice od Młynnego.Podjazd byl mi oczywiscie znany,rok temu jechalem tam czasowke.Najpierw jade do ronda w Stadłach.Okazuje sie ze wymieniony łancuch jednak sie nie przyjał na korbie i musialem szybko wymienic rower na treningowy.Dalej jedziemy podjazd na Marcinkowice.Jedzie mi sie kiepsko.Pozniej troche bardziej plasko i podjazd na Mordarke.Tam sie juz mocno mecze,koledzy mi odjezdzaja.Zjezdzamy do Limanowej,przebicie przez miasto i do Młynnego.Podjazd na Makowice to masakra,pierwsza polowa podjazdu poszla ok,pozniej na stromyh odcinkach mocno cierpialem.Koledzy troche szybciej wyjechali.zjazd uwaznie bo nie mozna rpzegrzac hamulców.Pozniej wracamy do Limanowej i glowna droga na Siekierczyne.Stamtad juz spokojnie w miare do Sacza.
poranny trening przed praca.Pogoda zapowiadala sie ladna a chcac uniknac popoludniowych upałow wyjechalem po 4.Najpierw do Dąbrowej i podjazd na Kurów troche mocniej.Zjazdy szybkie do Siennej i pozniej wleczenie koło jeziora Rożnowskiego.Skrecilem na Podole i podjazd.Jakos mi noga nie podawala.Zjazd jedna serpentyna i dalej paskudnym asfaltem w strone Zakliczyna.W koncu skrecilem na Ruda Kameralna.Jakos lubie tamten podjazd.Zjazd i pozniej lece bokami do Czchowa.RObi sie coraz cieplej a ja nie wezielem bidonu:) Jeszcze myle droge i pakuje sie w jakis kosmicznie stromy podjazd.Musialem zawrocic i przekroczyc zaopre.POzniej zostala mi jazda pod wiatr glowna droga do Sacza.Ruch byl juz spory,podjazd na Just i do Sacza spokojnie
ciezko sie zapowiadalo.Dzien wczesniej bylem na weselu i mocno niewyspany.DObrze ze start dopiero o 12.Zrobilo sie mega goraco.jade na start i przed 12 ustawimy sie na krece.Jest okolo 70 osob.Zapowiada sie neizle sciganie.Pierwsze 10 kolek szly jakies ucieczki ale wszystkie kasowane.WTedy uciklo nam 5 kolarzy i tak juz niestety dojechali do mety.Probowalem gonic z Seba ale nie bylo w peletonie wspolpracy.Finisz odpuscilem,zrobilo sie mocno niebezpiecznie a miejsce nei bylo jakies specjalnie wazne dla mnie
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.