W koncu wybralem sie na zbiorke STC.Pogoda srednia ale nie padalo.Bylo nas 6 i ruszylismy w kierunku Korzennej.POdjazd dosyc spokojnie,pierwszy sie tam wytoczylem.POzniej zjazdy do Wilczysk i skret na Grybow i tam na Berest.POd Berest jechalem bardzo mocno w koncowce lekka zadyszka i tam czekalem na reszte.Zjazd do Sacza stara droga bo glowna biegli maratonczycy.Cala droge jechalismy bez ruchu drogowego,super sprawa
Wyscig ktorego najbardziej nie lubie w clym kalendarzu startowym.Trasa tej Majowki mi jakos nie odpowiada a juz 2 roz z rzedu jest taka sama.Petle 18 razy po 2,5km.Od startu lekko pod gorke,pozniej w dol i 2 ostre zakrety.Rozpadalo sie od 7 okrazenia i wtedy wlasnie jakos stracilem kontakt z czolowka,probowalem szarpac jeszcze 2 okrazenia ale nic z tego.ZOstalem z jednym gosciem i razem mocno do konca juz jechalismy.Na koniec wypredzil mnie Saint i po chwil zaliczyl gleba na mokrym.Na szczescie szybko sie pozbieral i razem wjechalismy na mete,szkoda tylko ze ja jedno kolko mniej...
Z Sacza do Krakowa rowerem.rano bylo dosyc chlodno jednak pozniej nawet slonko wyszlo i sie dobrze ejchalo.Suche drogi i lekki wiatr w plecy.Szwankoala mi tylko przerzuka tylna.tempo caly czas rowne
Po pracy w kierunku Kroscienka gdzie odbilem na Czarny Potok.Polozyoli nowy asfalt na dosc dlugim odcinku wiec jedzie sie miodnie.Po Mlynczyska szlem jak burza,koncowka jest dosyc sztywna.Na sama Ostra troche oslablem i tyle co wytoczylem sie na szczyt i od razu zjezdzalem.Na zjazdach dochodzilo do 66km/h.W kamienicy skret na Sacz i rowne tempo ze srednia 31,9km/h
Niestety wszystko co dobre sie konczy i wrocilem na swoje smiecie.taki mialem plan zeby sprawdzic sie w moich gorach po tyc wojazach alpejskich.Moc jest potezne na Bogusze jechalem 25km/h nawet nie myslac ze jade pod gore.Wogole to te podjazdy u nas to jest zenua w stosunku do Alp ale co zrobic.Zjechalem do FLorynki i na ogien poszedl Berest.Tam tez mocno przez 6km pod gorke,ale tez wydawalo mi sie ze jade po plaskim:)Bardziej to chyba dziala psycha niz nogi bo one i tak cierpia heh.Na Krzyzowce kosa jakies 9 topni tylko i zjechalem do Sacza juz spokojnie.
Rano po Lido di Jesolo.Niestety tzreba wracac do Polski.W drodze powrotnej mialem ambitny plan wyjechania na chyba najslynniejszy podjazd we WLoszech slynny z Giro czyli Monte Zoncolan.Niestety po 2km podjazdu rozlalo sie tak ze musialem zawrocic.Przy drodze rozne ciekawe atrakcje
Rano wybralem sie do pobliskiego Caorle.Port rybacki i miejsce wypoczynku.Droga plaska jak stol.Po Alpach ciekawa odmiana:)Troche zimno rano ale wraz z uplywem dnia coraz cieplej
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.