mala odmaiana jesli chodzi o tereny do jazdy.Wzielem rower do krakowa i tam troche pojezdzilem.Pogoda fatalna ale co zrobic.Najpierw udalem sie brzegiem WIsly,mijajac Wawel az pod sam kopiec Kosciuszki.Dalej w strone Kryspinowa i Liszek.W Kaszowie juz tak lalo ze zawrocilem i wrocilem.
Oj kolejny weekend pod tytulem beznadziejna pogoda.Od rana sniezylo na zmiane z deszczem.ie moglem wysiedziec w domu i ruszylem na kroscienko.Cala droge do Tylmanowej nawet nie bylo mokro,dopiero tam zaczal mocno snieg padac i towarzyszyl mi az w drodze powrotnej do Zabrzezy.Dalej jechalem w mzawce.Na koniec postanowilem zrobic sobie chociaz 1 podjazd,podjechalem na Rdziostow i zjechalem do domu
coraz mniej mi sie chce jezdzic,zima ciagnie sie jak smrod.ZNow caly dzien padalo i jest bialo.Pojechalem na goralu od razu po pracy az pod Just,tam skrecilem na Znamirowice ale szybko zawrocilem do Sacza
Znow niezbyt ciekawy dzien.Po pracy wyszlem na szose i ujechalem 6km,strzelila detka znow okazalo sie ze jest dziurka w oponie i trzeba bedzie ja wywalic.Zmiana detki nie pomogla bo wczoraj ja latalem ale chyba cos zle bo uchodzi powietrze.Wiec powrot do domu na obreczy,masakra ale jakos dojechalem.Wzielem gorala i ruszylem w strone Krynicy dojezdzajac pod Krzyzowke.Tempo mocne,powrot wyszedl chyba cos ponad 30km/h
Nie pojechalem rowerem do pracy chyba od kilku mies 1 raz ale byl z duzy mroz -14.Po pracy -2 to juz wyskoczylem na krotki trening goralem do Maciejowej.
trening po pracy.Powiem jedno chce go zapomniec jak tylko szybko sie da.To nie byl moj dzien.Wyjezdzalem to juz bylo zimno chyba -1 i temepratura szybko spadala.Ruszylem na WYsokie i nawet fajnie sie jechalo lekki wiatr w plecy a ja pokonuje 7km podjazd.Wytoczylem sie na szczyt i zjazdy.Oj zimno mi bylo ale dojechalem do Siekierczyny gdzie planowalem sie nawrocic i wrocic przez Przyszowa.Zjechalem do Przyszowej.Oj zaczela mnie bolec glowa.Do tego wiatr dostalem z przodu.GDzies w Owieczce malo mnie autobus nie potracil ktory wbil sie na trzeciego z ciezarowka doslownie milimetry ode mnie.Po chwili lapie z hukiem kapcia.ZMienialem chyba z 20min na mrozie.Myslalem ze to juz koniec nieszczesc.Po dojechaniu do Golkowic i skierowaniu sie na Sacz zaczal mnie bolec brzuch.Masakra stawalem kilka razy.Ledwo dowloklem sie do domu i nawet juz koncowki nie pamietam.Caly wieczor juz lezalem w lozku
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.