Po pracy pojechalem na trening kosza w gorlicach rowerem:)w pierwsza strone poejchalem przez Ptaszkowa aby uniknac zerwanej nawierzchni do Grybowa.:Pogoda dobra,troche chlodno.Pod Rope ciezko sie ejchalo cos mi lancuch skacze na najwyzszych zebatkach.Od Ropy juz mocne tempo z lekkim wiatrem chyba.Powrot w ciemnosciach do teo w Ropie znow mi sie zepsula czolowka i ejchalem po ciemku.Masakra,kilka razy wpadlem w spore dziury do tego musial uciekac na pobocze j ktos wyprzedzal z przeciwka
nowy sacz-librantowa-wilczyska-grybow-ptaszkowa-nowy sacz.Ladna pogoda ale szybko slonce zaszlo i zrobilo sie zimno.Dobrze ze sucho i snieg juz prawie wszedzie stopnial.Wszedzie ejchalem raczej spokojnie.
PO pracy znow na plaska trase.Bylo zimno 6 stopni i pochmurnie.Jechalem dosyc szybko.W Czerncu odwiedzilem bylego szefa no i pozniej powrot niestety po ciemku.Do tego spadla mi czolowka na droge i sie rozwalila.WIec wracalem 25km bez swiatla z przodu... bla troche jazda,zimno,cimno i do tego cos kropilo
Masakra,tydz nie siedzialem na szosie.Pogoda jak w grudniu snieg spadl,bylo potwornie zimno i mokro.Dopiero 2 dzien jakas lepsza pogoda chociaz tez chmury,zimno i wiatr.Ale juz nie wytrzymalem i przejazdzka do Kroscienka.W saczu bylo 9 stopni a w Kroscienku 6 myslalem ze zejde z roweru tak zimno.Jezdzilem nieraz w nizszych temepraturach ale teraz jest jakos wyjatkowo nieciekawe poweitrze.Stanelem w Lacku po paczka bo taki mnie glod chwycil
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.