umowiłem sie z Arkiem ze dołącze do neigo na trase w Zabrzezy.WYjechalem po drodze spotykajac Mariusza.Z Zabrzezy jade naprzeciw i spotykamy sie kolo stacji przed Tylmanowa.Lecimy wspolnie do Zabrzezy i dalej na Kamienicy.Tam podjazd na Ostra.Bylem potwornie zmeczony jazda autem przez noc wiec jechalem spokojnie.CHwila na OStrej i zjazd przez Młynczyska.W Golkowicach sie rozdzilamy /1451861
na zdobycie tej gory czekalem prawie 3 lata.Wtedy podejmowalem probe ale ulewa ktora zlapala mnie juz na poczatku niestety skutecznie zniechecila.Teraz znow niewiele by brakowalo a bylbym odpuscil.Jadac autem kolo Udine widzialem nad gorami brzydkie chmury a prognozy tez nie zachecaly.DO tego 19.30 to nie jest dobra godzina na start.Ale coz dojezdzamy do Ovary i szybko sie ubieram.Od razu wjezdzam na podjazd.Poczatk jest lajtowy jkies 10-12% az do miejscowosci Larise gdzie naraz w lesie jest kolo 16%.DObrze ze wzielem treningowy rower gdzie mam 3 tarcze 30 i 28 z tylu na kasecie.Jechalem bez przepychania,bardzo wolno.Pierwsze kilometry szly jak krew z nosa.DO 3km jest mega sztywno,pozniej na chwile odpuscilo by znow przejsc na 16%.PO drodze nie ma wlasciwie domow,kilka letniskowych zamknietych.Dojezdzam do skretu na jakies schronisko i tam podjazd odpuszcza.Lece mocniej i dojezdzam do tunelów.Kurde moglem wziasc czolowke.Nic nie widac a to jakies 500m po ciemku,trzeba uwazac zey w sciane nie wjechac.Byly 3 tunele po ich przejechaniu juz widac przelecz.Mijam tablizcke Marco Pantaniego i jstem na szczycie! Widoki slabe,ale to przez chmury.Widac jakies wyciagi narciarskie i hotel.Pusto zupelnie,po dordze minelo mnie tylko jedno auto.Chwila na zdjecia i zjazd.W tunelach masakra,pozniej nie lepiej trzeba caly czas hamowac.200m i serpentyna.Boje sie wystrzalu detek od temepratury.Z ulga docieram do Larise tam juz prosta droga.Pakuje sie idealnie przed zmrokiem do auta /1451861
ostatni dzien w Rimini.Chcialem cos po gorach jednak wyjazd byl o 5 rano i balem sie ze zaamrzne tam.Wyjechalem znow do Catoliki i znow na Monte Gabicci.Jednak jade dalej przez Park Monte San Bertolo.Jest pieknie.CO chwila gora doł.widok z gory na morze.Tedy jechali czasówke w tym roku na giro.ZJechalem w koncu do Pesaro i przeciskalem sie przez cale miasto w kierunku Fano.lTam wyprzedziłąem grupkę kolarzy i po chwili zawrociłem spowrotem.Tym razem powrot ejdnak glowna droga.Musialem pokonac krotki podjazd i dalej juz w dol.PO drodze mijam setki! kolarzy nie wiem co tam takie grupy robily,moze to jakies lokalne zbiorki ale naprawde bylem w szoku.Wszyscy oczywiscie jechali w przeciwnym kierunku. /1451861
Kolejny raz zdobywam San Marino tym razem jednak od innej strony.pogoda nie zacheca do jazdy,chmury i dosyc zimno.Wyruszam w kierunku Riccione i skrecam na Coriano.Tam yacyzna sie lekki podjazd,droga bez wiekszego ruchu.Jedzie sie przyjemnie.DOjezdzam pod Monte Colombo i tam juz trudniej,podjazd i od razu 2 na Monte Scudo.Tam odsłania mi sie San Marino.O dziwo musze zjechac w dol po waskiej drodze i kiepskim asfaltem do tego ostre serpentyny.DOcieam do glownej dorgi z Rimini i jade na Faetano.Tam jest konkretny 6km podjazd prowadzacy do San Marino.Gdy dojezdzam na skrzyzowania jade niepotrzebnie w lewo i musze obejchac cale wzgorze.W koncu wracam na trase i jeste znow w San Marino.Szybkie zakupy i zjazd glowna droga do Rimini /1451861
Ty razem spokojniej po plaskim.WYjechalem z Rimini w kierunku Catolliki.Jechalem przez Riccione,wszedzie swiatla i co chwila stawanie.Dopiero wyjechalem na obwodnice Catolliki i bylo lepiej.PO jakis 3km zaczełem podjazd na MOnte Gabicci.Tutaj w tytm roku startowala jazda na czas na Giro.POdjazd ma niecale 2km i nie ejst jakos sztywny.Fajne malunki na murach i co chwila znaki na znakach z odliczaniem do szczytu>tam piekna panorama na wybrzeze i zejzdzam i plasko do Rimini /1451861
dotarlem w koncu do WLoch.Pierwszy dzien odpoczynek na plazy,drugiego dnia chcialem troche pokrecic.Szukalem jakis podjazdów i az sie prosiło by wybrac się do San Marino.Lezy ono na wysokości 750m wiec juz z samego morza mamy dobre przewyzszenie.Jade z Rimini na zachód.CIezko wydostać sie z miasta,caly czas swiatla i korek.Jak juz wyjezdzam to jedzie sie przyjmnie caly czas lekkie nachylenie i w koncu przekraczam granice.Teraz jest ciezej a mniejscami to ponad 10%.I tak ciagnie sie jakies 6km.Końcowke przepycham jakos i wjezdzam do Historycznej czesci miasta.Tam fota i jade w doł.Jakies 2km i skrecam na San Leo.W sumie nie wiedziałem czy jest tam cos ciekawego.Zaliczam dlugi zjazd i jade jakas prowincjonalna droga gdzie odbijam w lewo.Tam zaczyna sie podjazd i trwa jakies 5km.Wychodzi slonce i robi sie neizla patelnia.WYjezdzam na szczyt.WIdac piekny klasztor na gorze.Teraz zjazdy spowrotem i dalej juz w dol do RImini ale pod wiatr /1451861
pogoda zapowiadala sie srednia ale ostatecznie udalo sie bez deszczu.Najpierw na WYsokie i pozniej zjazd do Limanowej.Dalej na Piekełko i podjazd na szyk.NA zjezdzie ponad 80km/h Do Jodłownika fajna droga a pozniej wpinaczka na SzczyrzycPowrot na LImanowa i przez Marcinkowice do Sacza /1451861
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.