POjechalem objechac jeszcze raz trase maratonu Karpackiego.Bardzo mi sie ona podobala a chcialem cos mocniej po gorach.Najpierw ciezki podjazd na Naściszowa.Chcialem pobić KOMA ale braklo 30s.POzniej znow na Ubiad i zjazd.Nastepny podjazd na MIłkowa ktory w końcowce daje mocno w kość.ZJechałem pieknym zjazdem do LIpnicy i na Łeke.ZNow scianka i jestem w Mogilnie.Zjezdzam do WIlczysk i 2 podjazd do SIolkowej.RObi sie połmrok gnam szybko na STara WIeś i w dół przez CIeniawe do Sacza.CIezka ta trasa,wykrecilem srednia 28km/h i ciezko bylo by samemu wiecej.
Ostatnia wyprawa do Wieska na maratonw tym roku.Jade z Rafalem z Sacza.Po drodze niesety stajemy jakis wypadek i musimy jechac objazdami.SPoznilismy sie na zapisy ale udalo sie jakos zalatwic.Szybka rozgrzewka i staje na starcie.Sporo osob jechalo dluzszy dystans.Najpierw w dol do Nieledwi i podjazd na Kotelnice.Jade spokojnie ,czolowka mi odjezdza ale licze na to ze na zjazdach ich dojedziemy.Zjazdy bardzo niebezpieczne.POdjazd na Laliki i zjazd do Milwoki.Tam robi sie wieksza grupa i robimy poscig.Czolowki jednak nie widac..jedziemy na Ciecine,podjazd na przel.Poloka.Caly czas grupa sie trzyma.POzniej znow podjazd i zjazd do STryszawy.Teraz podjazd na Przyslop.Jest tam momentami sztywno,3mam sie z przodu grupy ale i tak lekko trace na szczycie.ZJazdy i w Zawoi znow sie wszyscy zbieraja.Najdluzszy podjazd na Krowiarki jedziemy dosyc spokojnie.Koncowka w mocnym tempie,zostaje znow 100m za czolowka.NA zjazdach gonie jak szalony i w Zubrzycy doganiam grupe.jedziemy mocno,dalej granica i hoopy.Ciezko sie jedzie pod wiatr,nikt nie chce wychodzic na zmiany.Tak meczymy az do Zakamennego.Tam juz lekko w gore az na przel.Glinka.Ostatnie 5km to juz mocne zaciagi.NA 500m przed szczyten finisz sprinterski pod gore.Patrze tylko na nr kto jedzie w mojej kategorii i udaje sie ich skasowac.Ostatecznie 7 miejsce i bardzo dobra srednia 32,5km/h.Chyba najbardziej udany start w sezonie
pojechalem rozkrecic noge przez Rajcza.W Stadlach spotykam Kazka i wspolnie jedziemy w strone Lacka.Tam skrecamy na Czarny Potok i spokojnie do gory,pozniej przez Olszyne i do domu
W koncu pojechalem troche w gory i teren.Mialem rozne pomysly ostatecznie padlo na Łabowska,nie bylem tam z 5 lat.Najpierw asfaltem do Labowej.Szlo to bardzo opornie.Skrecilem na Łabowiec i za chwile w lewo na Uhryń.POdjazd na szczyt i zjazd do dolinki.Ladnie tam,jakby czas sie zatrzymal.Jade z 5km asfaltem i jest szlaban.Dalej tez asfalt na koncu ktorego mam wybor albo prosto albo w rpawo.CHcialem wyjechac zielonym szlakiem i wlaczyc sie na czerwony.Podjazd sie mocno wystromil ale jade jade i nie widac.Zaczyna sie zjazd kurde gdzie ja wyladuje.Ostatecznie zawrocilem i spowrotem w gore i do asfaltu.POstanawiam jechac prsoto.Droga wije sie serpentynami i nie ma konca.Po jakis 3km dojezdzam do szlaku na Labowska.QRde az 2,5km jeszcze.Ostro pod gore,miejscami musze prowadzic.WYjezdzam na Labowska o 18.45.Zaczyna robic sie szarowka.Masakra jak tu zdazyc przed zmrokiem,obieram kierunek na Skladziste.Zjazd cizki,miejscami duze kamulce.Wkoncu dojezdzam do asfaltu.Teraz ostro w dol i sa jakies domy.Dopadam na glowna droge do Sacza i juz po ciemku.
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.