Trening po gorkach.Najpierw wyjazd z domu i podjazd pod WYsokie.Piekna pogoda az chcialo sie stanac i chwile popatrzec na beskidy.Podjazd spokojnie,nie naciskalem.Z gory zjazd szybki,jest nowy asfalt prawie do Limanowej wiec mozna wchodzic w serpentyny ponad 60km/h.W Limanowej skrecam na Mlynne,wyprzedzam jakiegos starszego kolarza,pozniej on mnie dogania i zgadujemy sie ze tez chce jechac do tegoborzy.Siedzi mi na kole jakis czas wychodzac na zmiany,tempo dosyc szybkie.W koncu dojezdzamy do Wronowic i podjazd,towrzysz zostaje w tyle,ja koncowke mocno dociskam.Staje na gorze i czekam,ale nie pojawia sie.Skrecam wiec w lewo w strone Justu.Tam jakies 2,5km podjazdu i dorga sie konczy.Kilka dni temu szedl tam KMR.Zjezdzam w dol i jade na Zawadke.Qrde wstyd sie przyznac ale jade tamtedy 1 raz.Na Zawadce zawracam i znow na Wronowice i zjezdzam do Tegoborza.Dalej juz plasko do Sacza
DObry trening.Udalo sie przed deszczem zdazyc chociaz troche kropilo na Kotowie.Najpierw z wiatrem na Bogusze gdzie srednia na szczycie 30km/h.Zjazdy po nowym asfalcie i w Florynce mocno oberwana skrapa ale droga przejezdna jednym pasem.Od FLorynki to juz lekko w gore i skret na Kotów.Koncówka bardzo ciezko mi szła.Zjazdy troszke po mokrym wiec uwazalem.Od skretu przed Labowa mocne tempo.
Paskudniej pogody ciag dalszy.Stwierdzilem ze musze sie ttroche rozruszac i w padajacym deszczu pojechalem do Czchowa.Momentami przestawalo padac,najpierw podjazd na Just,pozniej plasko,powrot przez Wronowice i fajny podjazd.Od teraz bede zamieszal treningi na Endomondo wiec mozna zoabczyc moja trase,profil i predkosc
mimo deszczu pojechalem na zbiorke STC i myslalem ze nikogo nie bedzie,lekko sie zdziwilem bo bylo 10 osob.Szybko zebralismy sie w kierunku Piwnicznej.W Biegonicach zaczelo mocno lac i co chwila kogos gubilismy.Za starym Saczem jechalismy juz w 6 by w PIwnicznej SKonczyc w 4.Z Andrzejem pojechalismy jeszcze do WIerchomli i stamtad w szybkim tempie do Sacza.Zlalo mnie konkretnie
NIby fajny trening ale jak zwykle pogoda ostatnio plata figle.WYjechalem z Sacza n bogusze i od Boguszy mokro jak diabli,szybko mnie schlapalo na zjezdzie.Od Binczarowej znow sucho i do Florynki.Pozniej przez Brunary na Sietnice.tam wymyslilem sobie ze jednak nie pojade na Izby tylko znalazlem drogowskaz na Hanczowa.Myslalem ze tam jest asfalt.Jak sie okazalo bylo 5km pod gore po super asfalcie,a pozniej zjazd normalnie duktem z kamieniami... masakra chyba z 4km tak jechalem,wytrzepalo mnie mega.Jak dotarlem w Hanczowej na asfalt to malo go nie calowalem.Dalej zjazd do Uscia i podjazd na Klimkowke.Tam mnei zlapal deszcz,ale na szczescie tylko chwilowy.POzniej podjazd pod Ropska juz spokojniej i do Grybowa.SUper sie jedzie po tym nowym asfalcie.Na Cieniawe wyjezdzalem spokojnie juz nogi czuly ta ciezka trase.Przed samym saczem zlapala mnie znow ulewa i do domu przyjechalem mokry
trening w deszczu.Nie bylo przyjemnie coz,trasa plaska.Schlapalo mnie dosyc zdrowo.Chwile nie padalo na powrocie ale jak juz dojezdzalem tak sie rozpadalo ze wszystko doeszczetnie mokre
przyszła kolej na Kryterium Uliczne.Nie przepadam za tego typu wyścigami.Za dużo przepychanek i wieje nuda.Najpierw pojechałem sie rozgrzać.Prawie godzine jezdziłem kółka na obwodnicy.Troche znajomych się pojawiło.Chyba 8 z Krakusa,kilku z Subaru i Grupetto.O 12 staneliśmy na starcie,od razu poszedł ogień.Starałem sie utrzymać w grupie zeby pożniej nie gonić i tracić siły.CO chwila jakies proby ucieczek były jednak wszystko peleton kasowal.Gdzieś w polowie dystansu niebezpiczenie zostałem z tyłu i musiałem sie mocno spinać.Te przepychanki spowodowały niebezpieczna krakse.Kilku kolarzy leżalo,wyglądało to paskudnie.Na szczescie bylem dosyc z tyłu i objechałem.Na kilka okrażeń przed końcem udało sie odjechać kolarzowi z Krakusa i Rafałowi Jonikowi.I im sie udało,peleton mocno zwolnił i przewaga sie powiekszała.Finisz z grupy bardzo nerwowy,ocierałem sie co chwila o kogos.Jak widać przy finiszach sprinterskim trzeba mieć dużo sprytu.Ostatecznie skończyłem gdzies z przodu peletonu.
Trening z Mariuszem.Przed kryterium trzeba sie troche oszedzac,takie bylo zalozenie.Jednak po rozgrzewce,zaczela sie jazda w dosyc duzej intensywnosci.Kilka zmian gdzie tetno skakalo mi pod 160.Dojechalismy tak do Zabrzeza i tam skret na Ochotnice.Na szczescie juz spokjniej,spowrotem zaczelo troche padac,ale przeszlo szybko
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.