To juz ostatni etap tego morderczego maratonu.Rano czulem sie bardoz dobrze.Rozgrzewka i mozna jechac.Tym razem trasa widola wokol Trojstyku trzech Panstw.Mialo niebrakowac bardzo trudnych scianek i ciezkich techcznie zjazdow i tak bylo.Ruszamy jak zwykle z pod Zagronia i od razu podjazd przez lasek.tam trymam sie caly czas z przodu.Na zjezdzie Morajko rozwala tylne kolo.Ja troche trace na zjazdach i znow rozpoczynamy ten potworny podjazd na Koczy zamek.Plyty i rozwalony asfalt plus 25% podjazd.Dzisiaj jechalo mi sie bardzo dobrze.przyjechalem na Ochodzta ze spora grupa i zaczelismy zjezdzac do Lalik.tam skret na Zwardon i przekroczylismy granice Polsko-SLowacka.Na podjazdach odstawialem moich kompanow a nie moglem dojsc do lepszej grupy ktora widzialem jakies 200m przedemna.Trudno musialem zaczekac na tych z tylu zeby nie jechac sam.Dosyc dlugi zjazd na Slowacji i wreszczie troche plaskiego.Mozna troche odpoczac.Tam bufet i krotkie ale mocne 3 podjazdy juz w Czechach.Tam wyprzedzaja mnie znow mocno jadacy pod gore Batek i jakis koles z CCC Polsat.Przekroczylismy w lesie granice czesko-polska i znow podjazd pod Jaworzynke tylko tym razem od tej strony ktora wczoraj zjezdzalismy.Oj ciezko bylo.Upal potworny a mi uciekala grupa.DOtarlem do Zwardonia i tam juz ostatni podjazd pod Koczy Zamek.Tam juz troche latwiej i mocno szlem pod gore wyrzedzilem 3 kolarzy i wpadlem na mete.Ostatenicze skonczylem wyscig na 45 miejscu w OPEN i 24 w Kategorii M2.Nie jest zle napewno byl to swietny trening i mocno wzmocnil umiejtnosc podjezdznaia pod gore co pewnie keidys zaprocentuje.W calosci pokonalem ponad 7km w pionie i 310km wyscigowych. Po ukonczeniu
No i w koncu to nastapilo.Dlugo oczekiwana impreza.Pierwsza w Polsce etapowka dla amatorow wspomagana przez kilku mega znanych polskich kolarzy jak Sylwester Szmyd,Marek Rutkiewcz,Jacek Morajko,Mariusz Witecki,Anna Szafraniec,Darek Batek. Z Sacza musialem wyjechac o 6 rano i przed 9 meldujemy sie w Istebnej.Zawodowcy juz gotowi
Po ceremoniach,wywiadach itp ruszamy od razu podjazd przez las na Ochodzita.Stroma scianka miejscami po 20%.Grupa sie mocno dzieli,ludzie z buta pokonuja.Ja wyjezdzam na szczyt i nie mam za bardzo z kim jechac przod grupy juz uciekl a tyl nie wyjechal wiec puszczam sie w dol samotnie i w Lalikach doganiam jakas mala grupe z Sylwkiem Szmydem i po zmianach w Milowce dochodzimy glowny peleton.Tam sielanka i spokojna jazda.Tak dojezdzamy do Wegierskiej Gorki i tam skrecamy w strone Szczyrku,paskudna groda,dziury i czolowy wiatr powoduje ze ja z kumplem z druzyny nie wytrzymujemy tempa i peleton nam odjezdza.Wraz z gosciem z WKK jedziemy po zmianach az do Szczyrku i rozpoczynamy podjazd na Salmopol.Nie jest jakos stromo ale mozolnie do gory a koncowka dosyc ciezka.ZJazdy bardzo szybkie miejscami ponad 80km/h az do Wisly.Tam skrecamy za skocznia na Zameczek i jedziemy droga jaka pokonywal TDP w tym roku.POczatek dosyc lagodny,za zameczkiem mija nas Jacek Morajko z Mariuszem WIteckim ktrzy wczesniej zmieniali detke:)Ich tempo pod ten podjazd ma sie nijak do naszego i nam odjezdzaja.W koncu po dojechaniu na zameczek skrecamy na IStebna i rozpoczynamy podjazd pod Ochodzita ta sama droga co rano.Oj dalo sie to we znaki,na szczescie zelek dal mi troche powera i wyjechalem go dosyc ladnie.Na mecie melduje sie 49 w OPEN z czasem 3:06.Nie jest zle ale troche zabardzo zachowawczo pojechalem.Pozniej zjazd do Istebnej i odpoczynek
Wczoraj dobry trening po gorach.Pogoda zapowiadala sie kiepsko ale pojechalem.Poczatek plaski az do Zabrzezy gdzie skrecilem na Kamienice i jechalem tak jak ostatni etap tegorocznego TDP.W Kaminicy w prawo i kierunek Ostra.Od poczatku lekki podjazd.Caly czas ponad 20km/h.Na koncu gorki motywujace napisy
Na szczycie nawet nie stawalem i zjazdy do LImanowej.Ostro sie kladlem i miejscami ponad 70km/h.W Limanowej skrecilem juz na Sacz i na Wysokie.Nie lubie tego podjazdu dluzy sie od tej strony strasznie.Zaczelo na koniec kropic i mocno przyspieszylem.Ciasne luki na zjezdzie skutecznie mnie hamowaly.Zdazylem w sam raz przed mocnym deszczem
Wczoraj to byl rajd przed burza.Pojechalem w upale w kierunku Zabrzezy,z daleka widzialem te czarn chmury ale byl mysli ze jak tam zacznie padac to wroce zostawiajac ulewe w tyle.DOjechalem az do Kamienicy kierujac sie juz na Ostra i w tym momencie zaczelo grzmiec i kropic.WIec w tyl zwrot i pedem do Zabrzeza i na glowna droge do Sacza.Udalo sie uciec wiec postanowiem w Lacku podjechac na Czarny Potok.Miejscami nachylenie jest dosc duze,na szczycie ladny widok zjezdzam w dol do Olszanki i znow na glowna droge.Wracam troche do Golkowic i przez POrebe do Sacza.Na koniec juz w grzmotach wjezdzam na Rdziostow i idealnie przed mocnym deszczem trafiam do domu
Powrot z Krakowa rowere.Wyjechalem dosyc pozno,utrzymywalem mocne tepo od poczatku chcac zdazyc przed zmrokiem.Wiatr raczej nie pomagal.PRzyjechalem na zmrok,strasznie goraco
Mocny trening po gorkach.3 podjazdy w dobrym tempie.Najpierw glowna droga do Krynicy,ciezko szlo bo pod wiatr.Slonce jeszcze mocno prazylo.Podjazd pod Krzyzowke mnie sporo zmeczyl.Na szczycie skret na Muszynke i zjazdy az do Tylicza.Tam skrecilem juz o granicy i szybko osiagnelem cel.W druga strone juz duzo lepiej,pod lekka gorke ponad 30km/h i pod Krzyzowke tez ostro.Na drodze do Sacza juz przestalo mi pomagac i jechalem swoim rownym tempem
Wyszedl fajny trening po gorach,podjazdow badz ile bodaj 7 konkretnych,jednak przewyzszen nie wyszlo tak duzo jednak gorki sa male:)ruszylem w strone Gorlic.Droga do Grybowa wyglada coraz lepiej,nawierzchnia jest nowa prawie wszedzie,lacznie z podjazdem na Cieniawe.W Grybowie jade na Gorlice,pokonuje Ropska Gore i zjezdzam do Szymbarku.Tam skrecilem na Bielanke 2 jezyczne nazwy Na poczsatku roga szla leciutko w gore po czym ostre 1,5km i jestem na skrzyzowaniu na Bielance.Dalej kierunek na Uscie,caly czas mocno do gory.W koncu szczyt i zjazd do Leszczyn,chwila plaskiego i znow mocny podjazd i zjazd do Uscia na ktorym rozpedzilem sie do prawie 80km/h.W Usciu dalej prosto w strone ropy,2 hopki i zjazd.W Ropie nie pojechalem klasycznie na Ropska Gore tylko w lewo na Wawrzke.Raz w zyciu tam ejchalem od 2 strony i naprawde mialem dosc,kiepski asfalt na poczatku,nachylenie spore.W koncu dotarlem do szczytu,piekna panorama na Beskid Niski.Zjechalem do Florynki i stamtad przez Binczarowa do Sacza. Profil
PO wczorajszych harcach w gorach dzisiaj bylo w planie wystartowac w Kryterium nocnym w NOwym Sączu.Ciekawa impreza nigdy nie widzialem czegos podobnego by wyscig rozgrywac po ciemku jedynie w swietle latarni o godz 20 startujemy,1 okrazenie zapoznawcze i start.Ogien poszedl od razu,ja postanowilem trzymac sie z tylu.Nie bylo to proste bo od razu peleton sie rozerwal i musialem gonic czolowa grupe.Na szczescie udalo sie.10 okrazen jechalem w tylnej czesci peletonu.Nawroty byly bardzo ciasne ale o dziwo obeszlo sie bez zadnej kraksy.Na 4 okrazenie przed koncem przeszlem do przodu nadajac tempo ale tez szybko schodzac ze zmian.Ostro dawali kolarze z Veltura Rzeszow miedzy innymi Damian Ziemianin.Finisz poszedl mi niezle,utrzymalem kolo sprinterskiego kolegi i ostatecznie 13 miejsce w Open i 5 w kategorii.Braklo moze dlugosci roweru do podium ale trudno takie wyscigi to loteria
Przygotowania sie sprawdzily,udalo mi sie pierwszy raz wygrac jakis wyscig.Rano pojechalem sie rozgrzac.Nigdy nie robilem tak dlugich rozgrzewek-30km.POdjechalem sie zapisac i o godzinie 10 wystartowalismy.Od razu poszlo mocne tempo i na podjazd na Kunow trzymalem sie czolowki.Tam nastapil maly blad trasy i musielismy wracac cala grupa na zjazd do Jamnicy.Tam konkurenci troche rpzyszaleli i na paskudnym asfalcie kika osob wylecialo z drogi.W Jamnicy juz jechalismy cala grupa ale zaraz podjazd na POpardowa.Mocna scianka i oczywiscie wiekszosc osob tam mocno dociskala,ja spokojnie i rownie spokojnie zjechalem do Nawojowej.Tam troche bocznymi drogami do Frycowej.Na glownej drodze poslzo mocne tempo ok 40km/h.Po drodze byly zlokalizowane punkty kontrolne i trzeba bylo uwazac by cos nie przegapic.W Nawojowej wykorzystuje szanse malego zamieszania co do trasy i rozpoczynam z kolega ucieczke.Na tyle skuteczna ze w obrebie 300m nie widzielismy nikogo.Podjazd pod Kotow pokonuje juz samotnie,na szczycie bufet biore tylko banana i w droge.Katem oka widzac zblizajaca sie grupe.Na zjezdzie mocno dokrecalem i urwala wszystkich.W Polanach na szczescie trafilem na idealny wiatr w plecy ktory sprzyjal ucieczce.Caly czas na plaskim 50km/h.Na skrecie w Ptaszkowej znow punkt kontrolny i dalej rozpoczynam podjazd na Ptaszkowa.Jade dosyc spokojnie wiem ze musze zachowac sily na ostatni podjazd.Z Ptaszkowej zjezdzam mocno i gonie ostro do Kamionki.Tam mial byc kluczowy podjazd na Mystkow.Ostra scianka ponad 14% podzielona na 2 podjazdy.gdy ruszylem pod nia uslyszalem zblizajaca sie duza grupe no nic musze mocniej stanac na pedalach.1 podjazd ladnie pokonany,pozniej zjazd i znow scianka,odwracam sie a tam 5 hien mnie goni:)wyjechalem na Mystkow i ogien.WIedzialem ze bedzie ciezko utrzymac pozycje na zjazdach,Na Kunowie doszli mnie na 100m.Udalo mi sie zdazyc przed jednym autem malo nie wpieprzajac sie w nie.Na nieszczescie przed sama meta bylo czerwone swiatlo na skrzyzowaniu ale je przelecialem w ciemno majac na plecach juz 1 kolarza.Ostry skret i wpadam na mete o kolo wyprzedzajac kolege Blache;)Padam z wycienczenia...
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.