Pierwszy raz w tym roku pojechalem n przelecz Gruszowiec.Lubie dosyc ten podjazd,szkoda tylko zeby sie do niego dostac trzeba dotrzec do LImanowej a pozniej jechac nieciekawa droga przez DObra.Tym razem pojechalem przez Marcinkowice i PIsarzowa.Caly czas mi wialo w twarz i nie moglem sie rozpedzic.DO Limanowej stracilem sporo sil zwlaszcza kolo Mordarki gdzie byl otwarty teren i wialo bardzo.W Limanowej skrecilem na Mszane.Caly czas pod gorke i wiatr.Pod Gruszowiec spokojnie nie mozna w koncu przed wyscigiem szalec.Na Gruszowcu maly popas i kieruje sie w dol.Od razu dostaje strzala w plecy wiatru i osoagam w pewnym moemencie rekord na szosie 79km/h:)przyznam ze na tej drodze z kiepskim asfaltem to jest masakra.. kierownice sciskalem z calej sily.W moment bylem w Dobrej i pozniej caly czas prawie 50 jechalem.DO limanowej szybciutko i dalej juz podjazd pod Siekieczyne.Dalej zjazd do Przyszowej i caly czas z gorki do GOlkowic.Jechalem i tak dosyc spokojnie.Pogoda sie pozniej wyrobila bylo chlodno ale slonecznie.Przynajmniej oddychac bylo czym
Wyjazd o 19 wiec malo czasu na cos rozsadnego.Skierowalem sie na Lacko.Rozgrzewka do Strego Sacza,pozniej troche dociskalem,dojechalem prawie do Tylmanowej i zaczelo kropic z chmur idacych od poludnia wiec zawrocilem z mysla ze przeciez uciekne.Za Lackiem widze juz z daleka idaca sciane deszczu... padalo moze z 10 min ale zlalo mnie mocno.O dziwo od Jazowska sucho ehh
Oj niedziele mialem ciezka.Wyprawa w Tatry,16h wedrowki i wspinaczki na POsrednia Gran.Rano nie moglem dojechac nawet do pracy tak nogi bolaly,po poludniu pojechalem na rozruch w Jazowsku zaczelo padac wiec zawrocilem do Sacza a burza szla za mna.Idealnie wszedlem do klatki i sie rozlalo
Powrot od Myshy.Wyjechalem wczesniej niz wczoraj.Wiatr sprzyjajacy,jednak czulem mocno nogi i nie moglem wykrecic,do Bochni srednia 31,6.OD Bochni na 4 juz slabiej.W Brzesku mnie troche scielo ale szybki banan dodal troche sil.OD Tymowej to juz nurzaca jazda na wytrwanie.Czas o 3 min gorszy niz wczoraj.Trasa Krakow-Klaj-Stanislawice-Bochnia-Brzesko-Jurkow-Nowy Sacz
Wyprawa do Myshy:)WYjazd po pracy.Na poczatku troche siapilo ale pozniej wyszlo slonce.Wiatr przeszkadzajacy,ale ja mocno trzymalem tempo,do Brzeska srednia prawie 32.Pozniej od Bochni troche oslablem i mocno mi wialo w twarz,droga tez dziurawa.Dotarlem rowno z zachodem slonca
W koncu wybralem sie rower do Wysowej.Nigdy tam nie udalo mi sie dojechac chyba z 2 razy probowalem ale zawsze cos wypadalo po drodze i wracalem.A wiec kieruje sie na Grybow glowna droga.Duzy ruch i upal potowrny ledwo podjechalem pod Cieniawe.Caly czas mocno niekorzystny boczny wiatr.Zjazd tez spowolniony bo jakas cieazroka sie wlekla 55km/h a ja szybciej zjezdzam i musialem hamowac:)DO Grybowa docieram w cienkim czasie jade dalej na Ropska Gore.Tutaj ostrzej bo juz sie rozgrzalem.I znow pech jakas maszyna drogowa a za nia sznur aut i znow 50 na godzine...Skrecilem w Ropie w lewo i kierunek na Klimkowke.Dotarlem do podjazdu bardzo go nie lubie moze ma 1,5km ale koncowka jest brdzo stroma.Droga kolo jeziora to hopki caly czas meczace to strasznie.DOtarlem do Uscia i w lewo na Wysowa.Tutaj juz caly czas pod lekka gorke.Miejscami asfalt rozwalony i jade slalomem.W Wysowej pustki.Szkoda tej miejscowosci ale jak jest tylko jedna droga tam to nie ma co sie dziwic.Szybki posilem i zjezdzam widzac zblizajace sie burzowe chmury od Sacza.Bylem juz pewnien ze mnie zleje.Przyszpieszylem mocno ale znow pod wiatr!Postanowilem wracac inna droga od Uscia od razu w lewo na Sietnice,znow dluga gora.. Zjazd jeszcze gorszy bo fatalny asfalt.Dotarlem jakos do Brunar tam wlaczylem mocniejszy bieg i do FLorynki ekspresowo.W lewo na Binczarowej i znow gora jakos dotarlem na szczyt ale juz to czulem w nogach.Zjazd powolny bo wiatr czolowy,najwaznijsze ze mnie nie zlalo.
Wczoraj mocniejszy trening.Pojechalem w kierunku Lubovni.OD poczatku miejscami mokry asfalt,lekko tez pod wiatr.Minelem Piwniczna i zaczelem podjezdzac pod granice a tam niespodzianka droga zamknieta,ale pojechalem dalej jakos rowerem zawsze sie mozna przeslizgnac.Okazalo sie ze zjechala skarpa z jakims balkonem,ludzie na miejscu mowia ze tego szybko nie posprzataja bo jak to w polsce nikt sie do tego nie przyznaje,absurd.Jade dalej podjazd pod gore 8km poszedl dosc sprawnie,mijam jakiegos rowerzyste z poteznymi sakwami jadacego zakosami.Dalej zjazd do Lubovni i skret na Poprad.Odbijam na Czerwony Klasztor,tylko raz tam jechalem chyba z 2 lata temu.Odcienk bardzo nieciekawy,kiepski asfalt do tego bardzo porowaty i na szosie sie jedzie zle.Ucieszlem sie jak po 23km doarlem do polskiej granicy.Przekroczylem ja przez most pieszy i porobilem zdjecia Zaczelem mozolny podjazd do Krosnicy.Widokow na tatry nie bylo wiec nawet nie stawalem.Dopiero na szczycie sie chwile zatrzymalem,to jest trasa TDP.Zjazd do Krosnicy bardzo szybki rozpedzilem sie do 68km/h.Pozniej juz do Korscienka i w rownym tempie do sacza.Zrobilo sie dosyc chlodno i wilgotno
najpierw na zbiorke STC.Wyjatkowo duzo ludzi 11,bo akurat nie bylo zadnych zawodow wiec wszyscy przyjechli.Kierujemy sie w kierunku wysokiego.Na poczatku wszysyc jechali w grupie .POzniej skoczylem z kolega troche do przodu zostawiajac reszte.Dzis mi wyjatkowo noga podawala na podjazdach.Wykrecilem najlepszy czas na WYsokie 22min 45sek.Z wyslkiego szybkie zjazdy do LImanowej i kierujemy sie na Ostra.Tutaj juz kazdy jedzie wlasnym tempem.Przejechalem spokojnie podjazd i zjazdy do 72km/h brakowalo mi przelozem przydala by sie 11 z tylu.Skrecamy w Kamienicy i do Sacza juz sciganie caly czas 42-50km/h uff sie niezle ujechalem.Pozniej wieczorem pojechalem samotnie na rozjazd do Piwnicznej jadac sobie spokojnie.Srednia z Ziroki 33,5km/h a z samotnej jazdy 29,4km/h
Nowy sacz-Pisarzowa-Limanowa-Piekielko-Stare Rybie-Limanowa.Po pracy wyjechalem naprzeciew myshy ktora wracala autem z krakowa.Dojechalem prawie polowe drogi do Kraka.Ciezkie tam sa te gorki.Dojechalem do Rybia i wrocilem do LInanowej i tam rower do auta.
W koncu jeden dzien odsapki od deszcu,lalo 4 dni i juz mozna bylo psychicznie zeswirowac.Ostatnie moje 2 jazdy to konkretne powodzie rowerowe.Wczoraj po poludniu wyszlo piekne slonce i fajnie cieplo.Walczylem jeszcze z wymiana lancucha w treku.Zmienilem na Dura Ace 10s 7800 czyli niby najwyszy lancuch z Shimano.Na poprzedniej 105 zrobilem 6tys km i tak jak podejrzewalem teraz przeskakuje mi na jednej koronce.Ale mysle ze sie to dopasuje za jakis czas.Napenwo lancuch jest mega twardy i glosno zrzuca biegi ale chodzi mi glownie o wytrzymalosc.Ruszylem wiec na Krynice.Poczatek dosyc mocno i pod krzyzowka srednia prawie 30.Na Krzyzowke mnie jakos przytkalo dopiero koncowce mocniej.Na Krzyzowce zdjecia i napawanie sie sloncem New chain Rozpoczalem zjazd do Mochnaczki,jakeis 4km fajnego asfaltu gdzie mozna sie rozpedzic do ponad 60.POzniej niestety straszne dziury az do Tylicza.Tam skrecilem na Muszynke i rozpoczelem powolny podjazd pod granice.Ciagnie sie to troche ale fajnie sie am jedzie bo ruch zerowy.W koncu dojechalem do granicy Piekny zjazd do Kurova Stamtad juz nie jechalem dalej.Powrot szybszy,na dojezdzie do Krzyzowki staralem sie jechac mocno.POdjazd pod Krzyzowke tez na stojaco.Z krzyzowki juz zjezdzalem na spokojnie.Niestety dzisiaj znow nie ma pogody,ale tenj miesiac jest fatalny..
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.