W koncu koło działa!rozebrałem piaste sam,podmienilem oś z starej piasty novateca i skreciłem smarując porządnie.Teraz jest juz praktycznie idealnie,dlugo pewnie nie pociagnie ale moze jesień oblece.POjechalem na WYsokie,poczatek mocno i KOM pobity.Dalej juz spokojnie,Zjazd z wysokiego tez bez wysiłku.Skreciłem na Stara WIeś.Na Ostra jechałem z nogi na noge,co jakis czas wtsajac z siodła.Paskudnie zimno na górze.Od razu zjazd w dół do Kamienicy.tam w maire sie jechało poza tym ze na dole stóp nie czułem.Od Zabrzezy pod lekki wiatr w rownym tempie.Zdarzylem przed zmrokiem do domu /1451861
chcialem pojezdzic po gorkach dawno nie bylem w okolicach Siennej wiec najpierw Tarnowska i podjazd przez Kurów.Zrobili przejazd super!asfalt oczywiscie dalej kiepski.Zjechałem na dół i skreciłem na Sienna.Lekko w gore caly czas,dalej pojechalem tam jak ejchał karpacki.Podjazd na Miłkową i dalej w kierunku Przydonicy.Zaczał mi znow strzelac bebenek,masakra.Jakos sie toczyłem ale ciezko to nazwac jazda.Zjechałem przez LIpnice Wielka i podjechałem n Mogilno troche mocniej.Pozniej juz do Paszyna w dół i w Saczu przed zmrokiem /1451861
Udalo sie wstrzelic w okno pogodowe chociaz na Siekierczynie zaczeło padac.Najpierw jade na Długołeke,rzadko tamtedy jezdze bo asfalt jest fatalny ale pod gore idzie przezyc.WYjezdzam na gore i zjazd do Przyszowej.Dalej na Raszówki i wyjezdzam na głowna droge NS-LImanowa.Zjezdzam do LImanowej i podjezdzam na Siekierczyne,podjazd szedl mi niezle.Na gorze mrok,zaczelo cos kropic,nie wiedzialem czy wracac czy ejchac tak jak mialem w planie na dół.Zaryzykowalem i dobrze,na zjezdzie asfalt suchy i jeszcze moglem skrecic na Jadamwole.POzniej Czarny potok fatalnym asfaltem.Dalej w doł do Łacka i plaski powrot do domu /1451861
od kilku sezonów nie mogłem sie wybrac na ta imrpeze w Bieszczady.Zawsze kolidowala z DOlina Popradu i jakos człowiek zostawał i ejchał to w Saczu.W tym roku juz nic nie kolidowało wiec z rafałem i Krzyskiem z JMP wyjezdzamy o 5 z Sacza.Lało cała droge,fuck znow jazda w deszczu.Przebiereamy sie i o 9 start.132km kilka podjazdów ale niezbyt groznych.Od poczatku idzie tempo anwet spokojne,droga caly czas idzie do gory.Trzymam sie przodów grupy,jedzie okolo 70 osob.Pierwszy podjazd pod Złobek wyjezdzam pierwszy.Zjazd w paskudnym deszczu.Pozniej podjazd juz dluzszy jakies 4km ale dalej jade go z przodu.Teraz zjazdy do Ustrzyk Gornych.jest dorbze to juz 55km trasy.Za Ustrzykami wiedziałem ze sa 2 mocne podjazdy.Na pierwszym wjezdzam w peletonie,drugi zostaje jakies 150m ale szybko po kretych zjazdach to nadrabiam.Teraz dlugi zjazd prweie do Cisnej.Przestaje padac i nawet droga miejscami sucha.Wychodzi slonce jedzie sie juz duzo lepiej.W koncu tempo troche wolniejsze mozna cos zjesc.Teraz skrecamy na Bukowiec.Co chwila hopy i trzeba mocno uwazac.DOjezdzamy do Jeziora SOlinskiego tam dlugi i ciezki podjazd.POstanawiam nie isc w trupa i nie gonic czolowki,zostaje z jakims mlodym kolarzem i ostatnie 20km jedziemy wspolnie.Podjazd pod Łobzew mnie niezle wykonczyl.Na mete jeszcze 1,5km w gore i jestem.Koncze na 31 miejscu open,jest dobrze o takie zakonczenie sezonu mi chodzilo. /1451861
oj dlugo zapiamietam ten trening.Umowilem sie z Andrzejem na spokojny rozjazd przed Ustrzykami.Wyjechalismy przez rucvhliwe miasto na jamnice.SPokojna jazda caly czas pod gore.[podjechalismy na Bogusze i w planie byl powrot przez Korzenna.Andrzej zaczał mocniej dokrecac na zjazdach,ja zostałem troche z tylu na liczniku 60km/h.naraz widze ze z bocznej wyjezdza auto,niestety wprost pod koła Andrzeja.odruchowe hamowanie,przelot przez kierownice i mase koziołków.Zaniemowiłem podjezdzam do neigo,nie wyglada ot dobrze,ciuchy pozdzierane,twarz krwawi.Gosc zadzwonil po pogotowie,po 30 min zabrali Andrzeja do szpitala.Złamany obojczyk i wstrzas mozgu.Przyjechał po rower PIotrek autem a ja wrociłem do Sacza juz od Jamnicy po ciemku. /1451861
z Patrykiem spokojny trening na Ostra.Najpierw przez Młyńczyska,łapie kapcia na kamieniu qrde ja to mam szczeście... zmiana i jedziemy na Ostra.Pieruńsko zimno w dolińce.Podjazd na spokojnie na młynku,Z Ostrej zjazd do kamienicy i dalej juz mocno do Zabrzeży i płasko do Sacza /1451861
takiej ulewy to daawno nie przerabialem.W Saczu bylo cieplo i sucho jednak juz na obwodnicy zaczelo kropicc do tego widac bylo ze nad Nawojowa chyba leje.Mimo to jechalem dalej.Zaczelo mocno padac i tak az do Krzyzowki.Tam o dziwo sie uspokooilo,wyjechalem podjazd spokojnie i zjazd do Krynicy.Szybki przejazd przez miasto i przez Powrożnik do Muszyny.Tam nawrotka i znow ulewa:/Trzymala az do Krynicy.WYmarzłem konkretnie,podjazd na krzyzowke z lekkim wiatrem i zjazd do Nowej Wsi.Tam juz mocny zmrok wiec ubralem swiatla i do Sacza z gory jakos sie dotoczyłem /1451861
ostatni maraton u WIeśka w Beskidach.Sezon juz sie konczy,jeszcze mi tylko Bieszczady na deser zostały.Z Rafałem wyjazd wczesnie z Sacza i przed 9 jestesmy w Rajczy.Jest mokro,troche kropi ogolnie nastroje kiepskie.Jednak na starcie nie padalo i mokro bylo tylko do przeł Ujsolskiej.Jak nie urok to sraczka i po starcie slysze ze bębenek w kole sie buntuje.Trzaski piski i blokowanie sie koła.Zostaje z tyłu,grupa okolo 40 osob odjezdza mi w oczach.Jade spokojnie na przełęcz,jestem sam zaczynam troche gonic.Dojezdza do mnie wieksza grupka z tylu i w takim mneij wiecej skladzie ejdziemy przez plaskie odcinki Słowacji.Tempo szło tam naprawde mocne.DOjezdzamy do podjazdu na Korbielów,krótka górka.WIdze tam Arka jak pompuje koło... zjazd do Korbielowa i ostre tempo caly czas.Jest tam nas chyba z 30 osob.Jedziemy w lewo,krotki podjazd i pozniej stromy podjazd na przeł. u Poloka.Tam nie moge obrucic korbami... Na zjezdzie mi jakos puszcza i dalej waskimi druzkami do bufetu rpzy bunkrach.Znow ostry zjazd i dalej juz do Milowki glowna droga i do Rajczy.nie ejst zle,w razie co moge sie wycofac i trafic od razu do auta.Jade jednak do mety znow pod rpzeł Ujsolska.Idzie mi to mocno opornie,znow mi odjezdzaja jednak na podjezdzie dochdoze pojedynczych kolarzy i wjezdzam z ulga na mete.Mogło to sie skonczyc gorzej i gdzies utknac na SLowacji.Zjazd juz na spokojnie.Miejsce dgzies kolo 70 open,szkoda mi ze znow przez sprzet nie moglem jechac swojego /1451861
rano padalo,pozniej sie wypogodziło i zapowiadała sie fajna jazda w grupie.Pojawilo sie nas kilku,jednak po pierwszej gorze zostaje nas tylko trzech.Jedziemy po zmianach.W Korzennej Marcin znika mi z pola widzenia i zostaje z Mariuszem.Jechalismy dosyc spokojnie do Grybowa i tam Mariusz skraca trase na Ptaszkowa.Ja jade dalej sam.Podjazd na Bogusze sprawne,cos lekko wialo w plecy.Pozniej do Sacza juz czasówka.ZImno bylo potwornie /1451861
trening z przygodami.Chcialem pojechac na Magurke,w tym roku jeszcze nie bylem tam.Wyjazd przy siapiacym deszczu.Podjazd na Cieniawe i do Grybowa,dalej ROpska.Postanawiam jechac od innej niz zwykle strony.jade na Klimkówke i Uście.Tam niespodzianka,kłada asfalt az do Gładyszowa.Teraz jedzie sie jak po dywanie.W Gladyszowie stwierdzam,że z przodu mam mało powietrza.DOpompowanie a tutaj zonk,cos bardzo uchodzi.Zmiana detki i znow puszcza.. qrde łatanie ale ciezko w takich warunkach.POstanawiam jechac na obreczy.Na zjezdzie z Magury spotykam miłego goscia który proponuje zawiezc mnie do Gorlic.Tam juz u Sebastiana w sklepie,zmieniam detke i do Sacza jade mocno.Na koniec zlalo mnie do suchej nitki /1451861
Trenuje kolarstwo szosowe od 6 lat.Mieszkam w gorzystych terenach wiec moje treningi odbywaja sie glownie na podjazdach i zjazdach.Preferuje krotkie i intensywne treningi chociaz tez zdarzaja sie dalsze wyjazdy.Staram sie tez startowac we wszystkich okolicznych wyscigach,rajdach etc.Co niedziele wspolne treningi z grupa Stc.W tyg. trenuje przewaznie sam,chociaz czasem zdarza sie jakas wspolna ustawka.